czwartek, 14 stycznia 2010









Pokolenie "Star Trek'a" wyrosło...
" Awatar" , "Surogaci", "Sexmisja". Przyszłość staje się teraźniejszością. To co serwował nam do tej pory świat kina, zaczyna się krystalizować w świecie realnym. Wielki futurystyczny krok postawił Alexander mcQueen. Jego wiosenna kolekcja powaliła, ale nie na kolana tylko prosto na twarz. Tchnięte starożytnymi mitami stworzenia na kształt fauna. Z jednej strony kosmiczne postacie z odległej galaktyki, które przyleciały nas pospolitych ziemian uczyć sztuki" Image". Srebrzyste makijaże oraz dwa koki przypominające uszy, to jedna z pierwszych rzeczy,która zwraca uwagę. Równie srebrzyste materiały okalają ich ciała, łączone z niezwykłymi dodatkami np.póra, które wyglądają jak pożyczone od księżycowego ptaka, bądź innego stworzenia( kto powiedział, że tylko ptaki mają pióra..). Aż wreszcie po paraliżujące swoją formą buty. Najbardziej zaskakująca para, o której nie mogła przestać śnić cała kraina mody, była trochę na kształt kopyt pegaza, choć tak naprawdę cięzko ich formę przyrównać do czegokolwiek. Futuryzm pełną krasą. Z drugiej jednak strony te międzygalaktyczne wzory przeplatają się z dziewczęcymi, wdzięcznymi elementami , nadając kolekcji bardzo ludzki i realny wymiar. Przez środek głowy, pomiędzy dwoma dziwacznymi kokami przepływa francuski warkocz, makijaż mimo swej teatralności, może mieć swoją dzienną wersję, która będzie lekka i przystępna. Prezentowane stroje mają proste i dziewczęce kształty co łagodzi ich kosmiczną ekspresję. A buty... w życie warto czasem wpleść trochę bajki.Te cybernetyczne dzieła sztuki, fanki A. mcQ. kupują choćby po to by postawić je na półce i nasycać wzrok. Wiosenna kolekcja mcQueena jest ewolucją stroju.Futurystyczne formy, a jednak nie deformujące sylwetki kształty. Jest to oddech nadchodzącej rewolucji.Suma sumarum z tego kotła pełnego fałnów, mitów i międzygalaktycznych stworzeń można wyciągnąć inspirującą esencję i dalej czuć się w tym dziewczęco. Kosmicznej zabawy przy futurystycznych stylizacjach życzę.

Teraźniejszym futurystom,
E.









Z perspektywy Kota...
Skoro już jesteśmy przy genialnym duecie dwóch włoskich projektantów, postanowiłam skrystalizować coś jeszcze, co mi w głowie siedzi...

"Butelkę półsłodkiego wina, wlej do garnka, dodając cynamon, goździki, trochę imbiru i skórki pomarańczy. Wszystko gotuj na delikatnym ogniu..."

To idealny przepis na grzane wino, które pić będziemy otoczeni ciepłem świec, zauroczeni chłodem za oknem. W taki właśnie świat wprowadza nas teatralna kolekcja D & G , tańszej linii Dolce & Gabbana. Smukłe, wysokie kobiety ubrane w małe sukienki z materiałów nadających się na obicia barokowych foteli, przepasane ozdobnymi sznurami służącymi zwykle do wiązania kotar, bądź zasłon. Z czerwonymi od grzanego wina ustami, dostojnie niosą na swych delikatnych ramionach futra. Wyglądają jak aktorki przesiadujące w przyteatralnej kawiarence. Na wpół jeszcze ubrane w swoje kostiumy, sącząc aromatycznego grzańca i paląc długiego papierosa odpoczywają po wieczornym spektaklu. Obserwują ostatnich pracowników teatru, którzy przedzierają się przez mgłę i szarugę... a to wszystko zaobserwował czarny kot, który pałęta się między stolikami....

Pasjonatom dobrego nastroju,
E.






















































Dla tych, którzy odnajdują się w... surrealistycznym świecie, gratką będzie jesienno-zimowa kolekcja Dolce & Gabbana. Ale zanim zaczniemy odkrywać jego tajniki przenieśmy się do roku 1931 , gdy to niejaka Elza Schiaparelli wiodła prymy w zafascynowanym surrealizmem świecie mody. Rok ten można uznać, za przełomowy dla niej, ponieważ na Wimbledonie wystąpiła w jej rzeczach Lili de Alvwarez, hiszpańska tenisistka i dziennikarka, oraz otworzyła swój pierwszy butik na Place de Vandome. Jej bliska przyjaźń z Salvadorem Dali oraz fascynacja surrealizmem i dadaizmem odbiła się tak znacząco na jej twórczości, że świat mody oszalał i już nigdy z tego szaleństwa się nie wybudził. Yves Saint Lauren powiedział o niej kiedyś " Schiaparelli wymierzyła Paryżowi policzek. Torturowała go. Opentała go. A on ją pokochał".Zasłynęła z kolekcji kapeluszy, do której namówiła ją żona Salvadora- Gala. Jej najsłynniejszy kapelusz w kształcie buta na głowie jest inspiracją po dzień dzisiejszy.

Wróćmy teraz do roku 2009 i do naszej kobiety z rękawiczką na głowie. Ten surrealistyczny pokaz w wykonaniu Panów Stefano & Domeniko został stworzony właśnie ku pamięci Elzy Schiaparelli. Kobieta jaką zaprezentowali nam D & G to kobieta wszechstronna. Elegancka i klasyczna a jednocześnie ekstrawagancka i z dystansem do siebie i świata. D & G to kobieta XXI w. ale zafascynowana przeszłością, traktująca poważnie świat dookoła i niepoważnie jednocześnie. Któż inny jak nie ona założyłby suknię z gigantyczną głową Merlin Monroe lub przypiołby do włosów rękawiczkę.

Kobieta z butem na głowie kiedyś , dziś z rękawiczką, a "Elektryczne Gitary" śpiewały o człowieku z liściem na głowie...cóż za niedopatrzenie

Fanatykom surrealistycznego Matrix'a

E.