Chociaż świat już wybudza się z zimowego letargu, Alicja postanowiła udać się w podróż do Islndii. Co prawda, nie jest to najbardziej sprzyjające wiośnie miejsce na ziemi, ale zdecydowanie jest to coraz bardziej rosnący w siłę punkt na mapie modowej krainy. Siłę tą zyskuje dzięki wysokiemu stężeniu zdolnych modystów , na metrze kwadratowym Rejkiawiku. Dlatego też, Alicja postanowiła dowiedzieć się, jak to naprawdę z tym Rejkiawikiem jest.
Przystanek pierwszy, KronKron. Concept store założony przez pewne młode małżeństwo które zafascynowało się trendsetterstwem i postanowili dać upływ swoim fascynacjom w iście barokowym stylu. Z pozoru mażna by stwierdzić, że nie różni się on niczym specjalnym od wszystkich innych na świecie, ja jednak widzę w nim duży wachlarz pomysłów tej niezwykłej pary. Wszystko utrzymane jest w konwencji starej szafy na strychu u babci. Trochę secesji, trochę baroku to wszystko wymieszane z minimalistycznymi projektami młodych islandzkich ( i nie tylko) dizajnerów . Do tego zestawienia dołożyli szczyptę światowej mody, w postaci Vivien Westwood, Soni Rykiel czy Marca Jacobsa. Jakby tego wszystkiego było mało KronKron stworzył także swoją własną markę butów. Buciki, bo to słowo najlepiej określa ich wdzięczny wygląd, posiadają wzory przypominające paczłork. Są bardzo wesołe, a jednak nie zawierają zbyt bujnej palety barw. KronKron jest wulkanem pomysłów, aż strach co się stanie jak wybuchnie.
Przystanek drugi, Aftur. To miejsce gdzie znajdziemy projekty Bary Holmgeirsdottir. To także jedna z obiecujących projektantek na tej pełnej niespodzianek wyspie. Bara w niecodzienny sposób przerabia ubrania kupione w ciuchlandach, nadając im nowe życie. Z niemodnych brzydkich ubrań tworzy niezwykłe stroje, dając im drugą szansę. Brzmi jak bajka? Dla tych ubrań to jest bajka! O brzydkim kaczątku… a może żakiecie?
Gdybym chciała się rozpisywać o wszystkich możliwościach jakie daje moda z Rejkiawiku na pewno utknęłabym jak w stumilowym lesie. Nie mogę jednak na pewno pominąć jednej dziewczyny. Przystanek trzeci Andrea Maack. Jest projektantą, która stworzyła własną krainę. Naprawdę! Andrea projektuje niesamowite bajkowe przedmioty a. Stworzyła także niezwykłe, futurystyczne sukienki, które wykonane są z papieru. Co najciekawsze jest to, że hołduje minimalizmowi, co nadaje estetyki i subtelności tym wszystkim niezwykłym tworom . Jak mogłabym o niej wam nie opowiedzieć!
Dla dopełnienia modowych doznań w islandzkiej krainie zapraszam w jeszcze jedno, tym razem trochę śmieszne, ale na pewno istotne miejsce. Przystanek czwarty Belleville. To bardzo ciekawy Concept store, dużo tu kolorów i młodych, serferkich, sportowych akcentów, w połączeniu z motywami lat ’80 i ’90.Znajdziecie tu wszelkiej maści adidasy, taki sklep szalonego surfera . Pozytywny nastrój tego miejsca, aż rozpycha ściany i zmusza do uśmiechu każdego gościa. Odpowiednio energetyzujący akcent na zakończenie podróży.
Zagubionym w stumilowym lesie,
A.