poniedziałek, 8 lutego 2010








Romeo, Julia i Rock
Gdyby Romeo i Julia żyli w dzisiejszych czasach, na pewno poznaliby się na koncercie zespołu Metallica. On w burej koszulce z nadrukiem przypominającym tatuaż kryminalisty. Z czaszką i sercem oplecionym wstęgą z hasłem" Love kills slowly". Ona podskakiwałaby w rytm basów wydobywających się z ogromnych głośników, w kaloszach w kolorze zgniłej trawy z wizerunkiem węża o wielkich kłach i różami gdzie nie gdzie. Gdyby zagrali "Nothing else matters" wyciągnąłby srebrną zapalniczkę, z przerażającym kotem na tle orlich skrzydeł i profilu czaszki. To ona po koncercie pobiegłaby za kulisy, ze swoim notesikiem z nagą blondynką leżącą na kwiatach, z wężem u stóp, walczyć o autografy. Gdyby Romeo i Julia żyli w dzisiejszych czasach fascynowałby ich Ed Hardy.
Ed who?
Był sobie kiedyś bardzo uznany artysta sztuki tatuażu, Don Ed Hardy. W latach '70 został zaproszony do Japonii by zgłębić sztukę tatuażu klasycznego. Był uczniem samego Horhide, słynnego mistrza tatuażu klasycznego. Japońska estetyka jaką nabrał, stała się idealnym dopełnieniem jego amerykańskiego stylu.Sam Hardy stał się postacią kultową, dzięki niemu tatuaż jest traktowany w perspektywach sztuki.
Dziś pan Hardy zajmuje się promowaniem swoich grafik na inne dziedziny sztuki. Założył markę odzieżową, z którą od niedawna współpracuje Christian Audigier,projektant, słynący z kolekcji takich marek jak Diesel czy Levi's. Hardy i Audigier wspólnie udowodnili, że talent z przedsiębiorczością to idealny duet XXI w.
Juliom naszych czasów,
E.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz